Dziś mam swoje święto - Dzień Kobiet. Na Manifę raczej się nie udam, po pierwsze bo jestem z prowincji, a po drugie, że nie mam na to czasu. Od rana matkuję. Wstałam przed szóstą, a raczej zostałam obudzona i przygotowałam śniadanie. Zrobiłam pranie i przygotowałam obiad na dziś. Następnie pojechałam z synem do logopedy i zrobiłam w drodze powrotnej zakupy. Teraz jestem w domu z dwójką i miło spędzamy czas.
Dzień Kobiet będzie dla mnie dniem jak każdy inny: pełnym roboty, bieganiny, śmiechów, płaczów, czasami krzyków i nerwów. Z okazji również mojego święta nie chcę uścisków rąk ani całusów. Nie chcę nawet czekoladek czy kwiatków.
Dzień Kobiet będzie dla mnie dniem jak każdy inny: pełnym roboty, bieganiny, śmiechów, płaczów, czasami krzyków i nerwów. Z okazji również mojego święta nie chcę uścisków rąk ani całusów. Nie chcę nawet czekoladek czy kwiatków.
Chcę prostu mieć święty spokój i robić swoje, tak jak chcę i kiedy chcę. Nie chcę, by oceniano moje życiowe wybory. Nie chcę, by oceniano MNIE!