Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytat. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 stycznia 2016

czy naprawdę musisz to mieć?

Zgodnie z moim noworocznym postanowieniem czytelniczym przeczytałam po raz kolejny "Koncepcję kontinuum" Jean LiedloffWcześniej czytałam tę książkę będąc w ciąży i na początku mojej przygody z macierzyństwem. Teraz, jako już bardziej wprawiona mama, odkryłam zupełnie nowe aspekty tej lektury. 


Spodobał mi się ten fragment książki: "Zaczęto też ostatnio twierdzić, że to co najnowsze, musi być najlepsze. Reklama zajęła się podsycaniem tego wyścigu nowości. Nie ma w nim wytchnienia, nie ma zwłoki. Nic nie może być wystarczająco dobre, nic nigdy nie jest zadowalające. Nasze ukryte niezadowolenie jest kanalizowane  w ten sposób, że przeradza się w pożądanie najnowszych rzeczy." Autorka ubrała w słowa to, o czym sama myślałam już od dawna. 

poniedziałek, 22 czerwca 2015

wolę być szczęśliwa niż mieć rację !

Wolę być szczęśliwa niż mieć rację !

To cytat z "Autostopem przez galaktykę" - pamiętam go z filmu, bo książki nie czytałam.
Staram się tak na co dzień myśleć. Nikogo na siłę nie przekonuję do swoich racji, jak się nie da to trudno. Po co się z kimś kłócić, sprzeczać, użerać skoro to, o czym rozmawiamy to nie jest kwestia życia i śmierci.

Ktoś może pomyśleć, że jestem uległa, słaba... no i spoko, niech sobie myśli.. Nie przejmuję się tym, bo znam siebie. Na tyle jestem pewna swojej osoby i przekonań i wiem, że istotnym nie jest dla mnie, by każdy mnie lubił i pałał do mnie sympatią. Życie byłoby takie nudne, gdy by każdy myślał tak samo i każdy z każdym się zgadzał.


Tak, bardziej wolę być szczęśliwa niż mieć rację i nad swoim stanem szczęśliwości pracuję każdego dnia.

czwartek, 7 maja 2015

I nic więcej nie pamiętam

Recenzję tej książki przeczytałam pięć lat, chyba w Wyborczej i niedawno przypomniał mi  się ten tytuł. Wypożyczyłam z biblioteki, nie w mojej filii. Koleżanka narzeczonego z pracy specjalnie dla mnie jechała ją odebrać. No i w końcu przeczytałam tę książkę..."I nic więcej nie pamiętam" Adiny Blady - Szwajger. 

środa, 29 kwietnia 2015

pokolenie head down


Dziś rano w hotelowym holu widziałam grupkę młodzieży z Turcji, to moi goście. Ładni chłopcy i dziewczęta, tylko, że oni nawet się na siebie nie patrzyli. Zapatrzeni byli w swoje elektroniczne gadżety. I trwało to przynajmniej godzinę...

Polecam lekturę ciekawego artykułu w Dużym Formacie o tzw. pokoleniu head down: "ze spuszczoną głową i oczami utkwionymi  w ekranie smartfona. Ze świeżo chyba wykształconą nadludzką podzielnością uwagi balansujące między światem realnym a wystukiwanymi kciukiem komunikatami adresowanym do rzeczywistości wirtualne - atrakcyjnej, bo kształtowanej według własnych marzeń."


To nieco paradoksalne, że ja - autorka bloga piszę, o tym zjawisku. Ale jest ono dla mnie straszne. Nawet Hatalska mnie nie przekona, że dzieci ekranów są w normie i że tak teraz po prostu funkcjonują dzieci i młodzież.

Miałam w dzieciństwie komputery: Commodore, Atari. Pamiętam, że grałam w Donalda, Piratów, Dune i wciągały mnie te gry na maksa. Jednak wtedy rynek gier nie był tak ogromny jak dziś. Ale już z tamtych zamierzchłych czasów pamiętam kolegę z sąsiedniego osiedla, który zafascynowany grami i wirtualnym światem, bał się wychodzić i rozmawiać z kumplami na podwórku. Psycholog dr Iniewicz w cytowanym artykule mówi: "Jeśli wirtualny kontakt nie ma szans przełożyć się na realne życie, to znaczy, że w rzeczywistości jest pułapką zamykającą dziecko w wymyślonym świecie".

Komunikacja poprzez esemesy, zdaniem psycholog, zubożyła język polski. Tam gdzie kiedyś pisano liczne zdania na dany temat, klikamy piktogramy. I ja też tak robię! Zauważcie jak dużo jest lajków pod postami na fejsie (nie, nie piszę o moich własnych, tam nie ma dużo lajków), na przykład w przypadku blogerek modowych po 2000 lajków i do tego 3 komentarze. Wiem, że lajki są ważne, ale czemu ludzie tak rzadko komentują?! Zanika poprawna interpunkcja, a znajomość ortografii też nie jest konieczna, bo przecież są słowniki w telefonach, czy komputerach. Maszyna nas wyręcza... od myślenia.

Jak mądrze napisał Stanisław Lem - "Im bardziej zaawansowane technicznie (doskonalsze!) medium, tym bardziej prymitywne, błahe i bezużyteczne wiadomości są przy jego pomocy przekazywane." 


cały artykuł znajdziecie tutaj ---> klik 

czwartek, 19 marca 2015

Wszystkiego, co naprawdę powinienem wiedzieć, nauczyłem się w przedszkolu

Drugiego marca w moim mieście rozpoczęła się procedura naboru do przedszkoli. O posłaniu dziecka do przedszkola myślałam już w zeszłym roku.  Zastanawiałam się, jakie będą kryteria naboru? Jakie papiery są potrzebne? Za co dostaje się dodatkowe punkty? Uważam, że cały ten system jest niesamowicie skomplikowany. 

 Jerzy wpatrzony w przedszkolaków

środa, 18 lutego 2015

cytując #7: J. Korczak "Jak kochać dziecko"

"45. Ja!
....Tylko obraz futurysty może dać nam to, czym jest dziecko dla siebie: palce, piąstka, mniej wyraźne nogi, może brzuch, może nawet i głowa, ale tylko w słabych konturach, jak mama podbiegunowych okolic.


poniedziałek, 18 sierpnia 2014

cytując #6 J. Korczak "Jak kochać dziecko"

"Często spotkać się można ze zdanie, że macierzyństwo uszlachetnia kobietę, że dopiero jako matka dojrzewa duchowo. Tak, macierzyństwo nasuwa płomiennymi zagłaskami zagadnienia obejmujące wszystkie dziedziny życia zewnętrznego i duchowego; ale ich można nie dostrzec, tchórzliwie odsunąć na odległa przyszłość lub obruszać się, że ich rozwiązania kupić nie można.
Kazać komuś dać gotowe myśli to polecić obcej kobiecie, by urodziła własne twe dziecko. Są myśli, które w bólu samemu rodzić trzeba, i te są najcenniejsze. One decydują czy podasz, matko, pierś, czy wymię, czy wychować je będziesz jak człowiek, czy jak samica, czy kierować nim będziesz, czy wlec na rzemieniu przymusu, czy tylko, póki małe, bawić się będziesz, znajdując w pieszczocie z nim dopełnieni skąpych lub niemiłych pieszczot małżonka; a później, gdy nieco podrośnie, puścisz samopas lub zwalczać zapragniesz."


czwartek, 24 kwietnia 2014

# 3 cytując ... E. Fuman "Jak wspierać dziecko w rozwoju. Podręcznik psychoanalizy dla rodziców"

"Nie zawsze, być może, pojmujemy, dlaczego dziecko robi to, co robi, i jakie jest pełne znaczenie wszystkiego, co mówi, ale nieraz czujemy wzruszenie, zaglądając do tego nowego świata, lub ściślej mówiąc, powracając do świata, który niegdyś sami zamieszkiwaliśmy i który prawie utraciliśmy. Dzieci mogą nas też wiele nauczyć, a często ich ocena rzeczywistości jest trafniejsza od naszej, co ilustruje dobrze znana baśń Nowe szaty cesarza, w której tylko mały chłopiec nie boi się zauważyć i powiedzieć, że "cesarz jest nagi" E. Fuman "Jak wspierać dziecko w rozwoju. Podręcznik psychoanalizy dla rodziców"


środa, 26 marca 2014

cytując #2... W. Eichelberger z A. Mieszczanek „Jak wychować szczęśliwe dzieci”

"...rytm potrzeb dziecka powinien być uszanowany, bez względu na niewygodę rodziców... Zaspokajanie potrzeb dziecka zgodnie z jego rytmem to podstawowe doświadczenie. Jeśli go zabraknie, dziecko uczy się, że świat nie odpowiada na jego potrzeby... Bo jeśli otoczenie reaguje na moje (dziecka) potrzeby i nie jest tym nadmiernie przeciążone, nie zachowuje się agresywnie, nie wzbudza we mnie poczucia winy, nie karze mnie za to, że jestem i że wciąż czego potrzebuję, to znaczy, że ja jestem w porządku... Gdyby dziecko mogło mówić, mówiłoby pewnie tak do rodziców: „Dajcie mi dużo czasu i uwagi, bo im więcej czasu i uwagi mi dajecie, tym większe mam poczucie, że jestem, że jestem kimś ważnym, że dla mnie jest miejsce na tym świecie, że ktoś mnie kocha” 


wtorek, 25 lutego 2014

# 1 cytując...#1 W. Eichelberger z A. Mieszczanek „Jak wychować szczęśliwe dzieci”

„Dla kobiety czas ciąży może być doskonałą okazja do sięgnięcia w głąb siebie, do stawania się matką w sensie wewnętrznym. Matką, a więc kimś, kto bierze odpowiedzialność za powołane życie i szuka w sobie sił, by dać mu wystarczające oparcie.... (kobiety) często czują się bezradne – z góry abdykują z poczucia odpowiedzialności, z góry odrzucają to, co podpowiada im instynkt, własna mądrość. Szukają rad innych osób, pochłaniają książki. A przecież każdej z nich można by powiedzieć to samo: „Tak naprawdę wszystko wiesz. Tylko uwierz w siebie, zaufaj sobie”