Pokazywanie postów oznaczonych etykietą styl życia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą styl życia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 czerwca 2018

Mama zadbana - wizyta w salonie piękności

Od czasu mojej metamorfozy staram się bardziej dbać o siebie. Bawię się z kolorami włosów, regularnie robię sobie hennę na brwi i rzęsy. Poza tym domowe peelingi i maseczki. Chcę być zadbana sama dla siebie i chcę, by moja córka widziała, że mama ma czas dla siebie. A nie tylko zajmuje się domem i resztą rodziny, zapominając o sobie. Myślę, że taki zdrowy egoizm jest konieczny, bo wiadomo, że każda mama ma wieczny deficyt czasu. 



Ostatnio zauważyłam, że moja twarz wymaga jakiegoś profesjonalnego zabiegu. Na skórze często pojawiają się niedoskonałości i nawet przebarwienia. Postanowiłam wybrać się do Instytutu Piękna Pauliny Majdańskiej.


Paulina stwierdziła, że widać już u mnie pierwsze objawy starzenia, a dodatkowo przebarwienia na skórze. Chciała zrobić mi zabieg  mezoterapii mikro-igłowej jednak w toku wywiadu, gdy powiedziałam, że karmię piersią, musieliśmy z tego zabiegu zrezygnować.+

Zamiast tego zrobiła mi peeling kawitacyjny. Następnie za pomocą  ultra-dźwięków zaaplikowała odżywcze ampułki na skórę. Nałożyła maseczkę pod oczy oraz taką na twarz z jadem węża. Leżąc sobie z tymi preparatami na twarzy poczułam totalny relaks aż tak, że w pewnym momencie odpłynęłam w objęcia Morfeusza. 



Po tych wszystkich zabiegach moja skóra była przyjemnie naciągnięta, rozświetlona i promienna. Czułam się super. Paulina jest świetną profesjonalistką w swojej dziedzinie i cały czas dokształca się i rozwija, poznając nowe sposoby dbania o piękno swoich klientek. 

Poczułam się dopieszczona i zadbana. Miałam dłuższą chwilę dla siebie samej, co jest dodatkowym bonusem. Na pewno wrócę jeszcze do salonu Pauliny po zakończeniu karmienia Hanki i skorzystam z innych opcji.


Polecam Wam Instytut Piękna, gdzie możecie wykonać również:

  • mezoterapię mikro-igłową
  • dermomasaż
  • mikrodermabrazję
  • liftin rzęs
  • makijaż
  • pedicure
  • manicure hybrydowy
  • hennę. 
Salon Pauliny mieści się pod Dominantą w Akademii Piękna Nelly przy ulicy Przemysłowej 1. 



poniedziałek, 21 maja 2018

Opalanie natryskowe czyli bye bye blada Ewka

Zawsze byłam blada, blada Ewka.  Nie lubię się opalać. Dobrze wiem, że opalanie się, zaraz po paleniu papierosów,  najbardziej postarza skórę.  Latem źle czuję się w parzącym słońcu i nie mogę długo na dworze wytrzymać. Nigdy nie lubiłam też solarium. Próbowałam opalać się tak kilka razy i zawsze czułam się jak w trumnie i za każdym razem byłam zjarana na czerwono. 
                                           

                               
Zdrowszą alternatywą do kąpieli słonecznych, czy solarium jest opalanie natryskowe. Jest ono szczególnie polecone osobom o jasnym fototypie i tym, które nie tolerują promieniowania UV. Słyszałam o tej metodzie opalania i zastanawiałam się, by zrobić sobie taki zabieg.  W końcu się zdecydowałam i wybrałam się w tym celu do salonu Przemysława Janusa. To Przemek robił mi makijaż podczas mojej metamorfozy. 

wtorek, 10 kwietnia 2018

minimalizm po mojemu

Minimalizm interesuje mnie już od dłuższego czasu, przeczytałam  obie książki  Marie Kondo. Aktualnie czytam "Sztukę prostoty". Metoda KonMari jest super, ale jak dla mnie nierealna przy dwójce dzieci. Musiałabym wypędzić rodzinę z domu i wyrzucać wszystko według uznania, a to sprzeczne z tym, co głosi autorka, bo nie powinnam  wyrzucać rzeczy innych osób bez ich zgody. 

poniedziałek, 26 marca 2018

Matko, zadbaj o siebie, by móc dbać o tych, których kochasz


Jako 4-latka miałam wypadek - spadłam z garażu. I tak miałam dużo szczęścia, bo skończyło się to kompresyjnym złamaniem kręgosłupa w odcinku piersiowym. Musiałam od tamtej pory ćwiczyć rehabilitację  korekcyjną aż do ukończenia 14 lat. 

Mimo tego wypadku nigdy nie narzekałam na bóle pleców.  Problemy zaczęły się pod koniec pierwszej ciąży, a potem bywało różnie. Moja praca - w trybie siedzącym kondycji moich pleców nie służy. Podobnie codzienne dźwiganie zakupów, czy noszenie mojego starszaka "na barana". To wszystko powoduje, że kręgosłup coraz bardziej mi szwankuje.

Dlatego zdecydowałam udać się do Dagmary z Fizjokliniki Gorzów 



czwartek, 8 marca 2018

Idealny prezent na Dzień Kobiet

Dziś mam swoje święto - Dzień Kobiet. Na Manifę raczej się nie udam, po pierwsze bo jestem z prowincji, a po drugie, że nie mam na to czasu. Od rana matkuję. Wstałam przed szóstą, a raczej zostałam obudzona i przygotowałam śniadanie. Zrobiłam pranie i przygotowałam obiad na dziś. Następnie pojechałam z synem do logopedy i zrobiłam w drodze  powrotnej zakupy. Teraz jestem w domu z dwójką i miło spędzamy czas.

Dzień Kobiet będzie dla mnie dniem jak każdy inny: pełnym roboty, bieganiny, śmiechów, płaczów, czasami krzyków i nerwów.  Z okazji również mojego święta nie chcę uścisków rąk ani całusów. Nie chcę nawet czekoladek czy kwiatków. 

Chcę  prostu mieć święty spokój i robić swoje, tak jak chcę i kiedy chcę. Nie chcę, by oceniano moje życiowe wybory. Nie chcę, by oceniano MNIE! 



wtorek, 27 lutego 2018

Moja metamorfoza

Jeśli obserwujecie mnie na insta, zauważyliście zapewne, że wyglądam nieco inaczej. Po trzech latach nie farbowania włosów, znowu to zrobiłam. Jestem blondynką i dobrze mi z tym!

Na początku lutego przeszłam nie małą przemianę. Miałam ogromną przyjemność wziąć udział w metamorfozie w Salonie fryzjerskim Styling w Wawrowie. Właścicielka salonu - przemiła i pełna energii Ania Przeniosło zrobiła mnie tego dnia na  przysłowiowe bóstwo.


piątek, 16 lutego 2018

Matka Polka Pracująca

Od połowy grudnia wróciłam do pracy po urodzeniu drugiego dziecka. O tym jak czułam się po powrocie do pracy po Jurku pisałam już kiedyś na blogu.

Matka - stworzeniem bez ambicji 


Teraz jestem już mamą dwójki i jest nieco inaczej. Pisałam też, jak bardzo nie lubię pytania o godzenie kariery zawodowej z macierzyństwem. Dla mnie praca, i było tak już po pierwszym dziecku, jest odpoczynkiem. Nie mam okazji nigdzie bywać, nie mam karnetu na siłownię i bardzo rzadko wychodzę gdzieś z domu bez dzieci. Dlatego praca to dla mnie i mojego zdrowia psychicznego wybawienie i odskocznia od trybu "MATKA". Mam tak fajny system pracy, że nie pracuję codziennie. Mam 12-godzinne zmiany i czasami po jednym dniu pracy, mam dwa lub trzy dni wolnego.


czwartek, 1 lutego 2018

Metka: Matka - czyli idzie nowe na blogu!

Przyszedł Nowy Rok, no nie w sumie  już luty!

Czas na nowe rozdanie!

Jeśli obserwujecie mnie na Facebook'u, czy Instagramie i jesteś na na bieżąco ze stroną, to zauważyliście zapewne zmianę przede wszystkim nazwy bloga. Za tą zmianą idzie nowe logo, nowa szata graficzna.



wtorek, 23 stycznia 2018

patenty matki wy(g)rodnej

Jak wiadomo matka powinna być idealna. Do dyspozycji 24/7, sfokusowana na potrzebach dziecka i wychodząca im na przeciw. Pozbawiona tożsamości innej niż tej matczynej, choć zanim stała się matką, była kobietą, miała czas dla siebie i na swoje pasje. No ale wiadomo, że nie ludzi idealnych, a co za tym idzie idealnych matek.

Czasami trzeba wyluzować i  odpuścić sobie niedoścignioną perfekcyjność. 

Miewam takie momenty, chyba jak każda mama, że dosłownie padam na ... twarz. Mam wówczas ochotę zamknąć się w pokoju, położyć do łóżka i przespać nieprzerwanie dwa tygodnie. Czasami uświadamiam sobie, że tak na prawdę nie pamiętam, jak to było nie być matką. 

 blada Ewka i Hanka 

sobota, 16 grudnia 2017

nie zadawaj mi nigdy tego pytania !

Jest takie jedno pytanie, które irytuje mnie - matkę do granic możliwości, a może i bardziej. I nie mam tu na myśli pytania o to ile przytyłam w ciąży, czy o możliwość pogłaskania mojego brzucha, czy nawet tego, czy moje dziecko przesypia już noce. I chociaż o każdym z tych pytań oraz o tym, jak bardzo wkurzają one wszystkie matki, można by napisać oddzielny post, to o tych tu napiszę. 

Mam na myśli takie pytanie, które powoduje, że we mnie się gotuje. Oto ono: "Jak udaje się Tobie godzić obowiązki zawodowe z macierzyństwem? O mamusiu, jak to mnie wkurza! 

matka w wersji służbowej 

środa, 29 listopada 2017

ciężarna niewidzialna

W zeszły weekend byłam w Askanie na wydarzeniu dla dzieci z Miszą i Maszą. Wybrałam się tam tylko z Jurkiem, a Hanka zostala pod opieką swojego taty i dziadków. Gdy dotarliśmy na miejsce, najpierw wypiliśmy sobie gorącą czekoladę, a potem poszliśmy po coś do picia do sklepu z owadem w logo. Ludzi w galerii było multum. Kolejka była jakaś długa, krzywa, nie wiadomo było gdzie koniec.  Ustawiłam się z Dudą i zabawiałam go rozmową, bo i tak już był zniecierpliwiony i chciał zobaczyć Maszę. 

W pewnym momencie z boku kolejki  zauważyłam ciężarną z bardzo widoczną ciążą oraz czwórką dzieci. Dodam jeszcze, że jej pociechy  nie były zbyt cierpliwe, a mama wyglądała, jakby zaraz miała wybuchnąć płaczem, czy furią. Sama nie wiem. 



Tak czy inaczej dla innych klientów była ona oczywiście NIEWIDZIALNA! Ot taki ewenement naukowy, możliwy do zaobserwowania w sklepach, w autobusach, czy tramwajach. 

Ja upewniłam się czy na pewno stoi ona w kolejce i podeszłam do kasjerki. Pracownica sklepu nic nie widziała, dlatego poprosiłam, by obsłużyła tę mamę bez kolejki. Oczywiście miała ona opory, by skorzystać z pomocy, ale w końcu przeszła na początek kolejki. Ludzie zamilkli. Byly tam również inne mamy z dziećmi. Ciekawe, czy im nie bywało ciężko, gdy stały z wielkim brzuchem. Byli tatusiowie z podobnie niskim poziomem empatii. 

Cieszę się, że zainterweniowałam. Sama wielokrotnie w obu ciążach cierpliwie czekałam do kasy, nie prosząc nikogo o przepuszczenie mnie. Tylko raz trafił mi się jeden miły, starszy pan, który zauważył mój stan i mnie przepuścił. 

Niewidzialność kobiety przy nadzieli ma miejsce również w komunikacji zbiorowej. Wchodzi taka do pojazdu i BAM! Nagle wszyscy dostają skurczu szyi i są zmuszeni patrzeć w szybę. Młodzi, czy starzy, wiek tu nie gra roli. Biedni, oby ich nie bolało. Dobrze, że czasami trafi się taki ktoś, jak zakapturzony pasażer, o którym pisze szcześliva Magda

Jak tu wykrzesać z narodu nieco więcej empatii i wrażliwości na inną osobę? Czy to kwestia wychowania, braku kultury osobistej? Czy mamy po prostu tak niski poziom wrażliwości? Wydaje mi się, że już dzieciom trzeba tłumaczyć, że są ludzie potrzebujący pomocy oraz że proszenie o pomoc to żaden wstyd. Obojętność na bliźniego, to strasznie smutna rzecz. Mam nadzieję, że nie jest to stracona sprawa.

środa, 11 października 2017

jak żyć... bez smarfona

Przez ponad dwa tygodnia września żyłam bez mojego smartfona, a zamiast niego używałam starej Nokii C3. To było bardzo ciekawe doświadczenie, bo zdałam sobie sprawę z tego jak dużo czasu poświęcam mojemu ajfonowi i jak, w jakimś sensie, jestem od niego uzależniona. 




Bez iphone'a miałam więcej czasu, bo  nie łapałam za telefon w każdej możliwej chwili, czy to podczas posiłku, na który nie zwracałam uwagi, czy nawet w toalecie. W trakcie drzemek dziecka   miałam w zwyczaju przeglądać media społecznościowe, zamiast czytać, czy nawet uciąć sobie drzemkę. Wieczorami podobnie - znowu wpatrywanie się w telefon. Bardzo często w nocy  po karmieniu córki miałam nawyk przegladania Facebook'a, czy Instagrama. Przez to  miałam problem z ponownym zaśnięciem.  W czasie, gdy używałam "niedotykowca" nadal jakość mojego snu nie uległa niestety poprawie, bo Hanka ząbkowała i prawie całe noce spała podłączona do mnie.

Nie będę tu bajerować, że przeszłam jakiś stuprocentowy elektroniczny detoks. Sprawdzałam  fejsa czy insta  raz dziennie lub rzadziej, a nie przynajmniej z 50 razy, jak to było przy użyciu smartfona. Przyjemnie było usiąść wieczorem przy komputerze stacjonarnym i patrzeć w duży ekran, zamiast mrużyć i męczyć oczy wpatrując się w wyświetlacz. 

Tak na prawdę najbardziej brakowało mi aplikacji pogodowej, bo lubię szybko rzucić okiem, czy będzie padać, i jaka jest temperatura. Stęskniłam też za Instagramem, bo miałam okazję do kilku fajnych fotek, ale aparat Nokii, jest już bardzo wysłużony i na zdjęciach pojawiają się dziwne kolorowe paski. Poza tym  nie ma w tym telefonie opcji instalacji aplikacji. Aplikacjami nazywane są w nim m.in. kalkulator i budzik, więc chyba rozumiecie, jak oldskulowy to sprzęt. 

Prawie pół miesiąca udało mi się funkcjonować bez smartfona i wiem, że można bez niego żyć, można obejść się bez mediów społecznościowych. Nie uważam ich za zło wcielone, ale na pewno są ogromnymi pochłaniaczami czasu. Ostatecznie jednak decyzja pozostaje po naszej stronie. Ja, gdy kilka dni temu odzyskałam swój telefon, to myślałam, że bardziej się tym ucieszę, a po prostu go mam i już. Ucieszyłam się najbardziej z tego, że odzyskałam wszystkie kontakty,  przypomnienia w kalendarzu oraz zdjęcia. 

wtorek, 28 lutego 2017

jak mieć uporządkowany dom z dwójką dzieci ?

Jestem osobą, która lubi porządek. Co więcej, ja po prostu lubię sprzątać. Gdy jestem w wirze porządków odczuwam ogromną przyjemność, bo moja praca od razu przynosi widoczne efekty. Lubię uporządkowanie, odkurzone blaty, umyte podłogi oraz błyszczącą ceramikę w łazience.

Niestety z dwójką dzieci jest mi coraz trudniej utrzymać porządek. Jeśli już gdzieś posprzątam, za chwilę w innym miejscu jest bałagan. Bardzo to mnie frustruje i wkurza. Zamiast cieszyć się czasem z dziećmi, oczami wyobraźni widzę siebie sprzątającą bajzel, jaki wokół nas powstaje. Taki stan rzeczy męczy mnie od jakiegoś czasu.


wtorek, 21 czerwca 2016

pierwszy wyjazd synka bez rodziców

Mój synek wrócił właśnie z pierwszego wyjazdu bez nas rodziców. Zabrali go dziadek i babcia, rodzice Stasia. Gdy babcia zapytała mnie o taką możliwość byłam przeszczęśliwa i bez chwili wahania wyraziłam aprobatę. 

Dziadzia i baba zabrali Dudę ze sobą na 4 dni. Spali w domku niedaleko Międzyzdrojów, codziennie dojeżdżając około 10 kilometrów na plażę. Babcia kilka razy dziennie dzwoniła do mnie zdać mi relację z przebiegu dnia, a przede wszystkim jadłospisu Jurka. 



poniedziałek, 30 maja 2016

ciążowe przesądy # 1- obcinanie włosów

Przesądów na temat ciąży jest całe mnóstwo.  W blogosferze znalazłam ciekawy link u mamoholiczki o zabobonach ciążowych właśnie. Sama nie miałam o wielu z nich pojęcia.

Teraz, gdy spodziewam się dziecka,  postanowiłam na łamach bloga rozprawić się z niektórymi z nich.

Dziś na pierwszy ogień idą włosy, a dokładnie zakaz obcinania ich w ciąży. Według przesądów skracanie włosów może spowodować, że dziecko będzie głupie.

W pierwszej ciąży obcięłam włosy pod wpływem impulsu. To było chyba w 7. miesiącu ciąży, kiedy obwiązywałam szyję apaszką i zauważyłam, że włosy, które spod niej wystają i sięgają do linii żuchwy wyglądają całkiem fajnie.

 maj 2012 - 5. miesiąc ciąży  z Jurkiem, dużo mnie i dużo włosów...

... lipiec 2012 - już po skróceniu włosów

Potem dopiero, gdy mój syn miał kilka miesięcy, a włosy miałam w słabej kondycji, obcięłam je drastycznie, bardzo krótko.
... i jeszcze krótsze włosy - marzec 2013, Jurek ma 9 miesięcy

Musicie jednak wiedzieć, że to właśnie krótkie chłopięce fryzury, to moja norma. Fryzurę "na chłopaka" noszę od 16 roku życia.

Teraz w ciąży zapuszczam włosy, bynajmniej nie z powodu przesądów. Robię to, bo uważam, że tzw. stan błogosławiony jest kwintesencją kobiecości, a jednym z synonimów kobiecości są też długie włosy.Tym bardziej, że włosy w ciąży mam bardzo mocne, lśniące i piękne, dzięki hormonom, jakie we mnie buzują.



 fotki z kwietnia i maja br - 4/5 miesiąc ciąży
 
Włosy mają mój naturalny kolor, bo od zeszłego roku, gdy ścięłam odrosty nie używam farb. Postanowiłam dać włosom odpocząć od chemii i okazało się, że są one w całkiem dobrym stanie. Jesienią i zimą ciemnieją, a latem - od słońca - mają nieco jaśniejszy odcień.

Gdy włosy mi  urosną do ramiom lub może jeszcze dłużej (o ile wytrzymam w postanowieniu nie ścinania ich), chcę sobie robić warkocze, takie jak na poniższym filmiku:


czwartek, 26 maja 2016

Boskie ciało matki

W tym roku Święto Bożego Ciała wypada w Dzień Matki. Jakież to wspaniałe połączenie!

U mnie ten czas będzie podwójnie, a  w sumie potrójnie wyjątkowy, ponieważ... jestem przy nadziei.

Spodziewam się dziecka. Jestem w 23. tygodniu ciąży. Podczas połówkowego badania USG dowiedziałam się, że pod sercem noszę córkę.


piątek, 11 marca 2016

co zrobić, by dziecko przespało całą noc?

Mój trzyipółletni synek nadal nie przesypia nocy. Budzi się 1 - 2 razy w nocy na karmienie, na siusiu, na piciu. Tym samym ja również budzę się na jego karmienie, siusiu, czy piciu. Przez pierwsze półtora roku bycia mamą byłam najlepszym przykładem mamy zombie - bladej, niewyspanej, chronicznie zmęczonej. Mój organizm przyzwyczaił się do przerywanego snu już tak na dobre, gdy Jurek skończył 18 miesięcy. Pamiętam, że zanim to nastało moim największym marzeniem było móc położyć się spać około 23 i beztrosko spać do 6 - 7 rano.


sobota, 6 lutego 2016

najczęstsze błędy blogera - BEZRADNIK

Jako doświadczona już blogerka postanowiłam napisać poradnik dla blogera. 

Jakich błędów uniknąć? Jak się przebić w blogosferze? Jak zacząć zarabiać na blogu?- te pytania nurtują wielu początkujących blogerów. 

Oto moja lista siedmiu grzechów głównych w blogowaniu:

słabe zdjęcie na blogu