Jako 4-latka miałam wypadek - spadłam z garażu. I tak miałam dużo szczęścia, bo skończyło się to kompresyjnym złamaniem kręgosłupa w odcinku piersiowym. Musiałam od tamtej pory ćwiczyć rehabilitację korekcyjną aż do ukończenia 14 lat.
Mimo tego wypadku nigdy nie narzekałam na bóle pleców. Problemy zaczęły się pod koniec pierwszej ciąży, a potem bywało różnie. Moja praca - w trybie siedzącym kondycji moich pleców nie służy. Podobnie codzienne dźwiganie zakupów, czy noszenie mojego starszaka "na barana". To wszystko powoduje, że kręgosłup coraz bardziej mi szwankuje.
Teraz jestem już mamą dwójki i jest nieco inaczej. Pisałam też, jak bardzo nie lubię pytania o godzenie kariery zawodowej z macierzyństwem. Dla mnie praca, i było tak już po pierwszym dziecku, jest odpoczynkiem. Nie mam okazji nigdzie bywać, nie mam karnetu na siłownię i bardzo rzadko wychodzę gdzieś z domu bez dzieci. Dlatego praca to dla mnie i mojego zdrowia psychicznego wybawienie i odskocznia od trybu "MATKA". Mam tak fajny system pracy, że nie pracuję codziennie. Mam 12-godzinne zmiany i czasami po jednym dniu pracy, mam dwa lub trzy dni wolnego.
Przesądów na temat ciąży jest całe mnóstwo. W blogosferze znalazłam ciekawy link u mamoholiczki o zabobonach ciążowych właśnie. Sama nie miałam o wielu z nich pojęcia.
Teraz, gdy spodziewam się dziecka, postanowiłam na łamach bloga rozprawić się z niektórymi z nich.
Dziś na pierwszy ogień idą włosy, a dokładnie zakaz obcinania ich w ciąży. Według przesądów skracanie włosów może spowodować, że dziecko będzie głupie.
W pierwszej ciąży obcięłam włosy pod wpływem impulsu. To było chyba w 7. miesiącu ciąży, kiedy obwiązywałam szyję apaszką i zauważyłam, że włosy, które spod niej wystają i sięgają do linii żuchwy wyglądają całkiem fajnie.
maj 2012 - 5. miesiąc ciąży z Jurkiem, dużo mnie i dużo włosów...
... lipiec 2012 - już po skróceniu włosów
Potem dopiero, gdy mój syn miał kilka miesięcy, a włosy miałam w słabej kondycji, obcięłam je drastycznie, bardzo krótko.
... i jeszcze krótsze włosy - marzec 2013, Jurek ma 9 miesięcy
Musicie jednak wiedzieć, że to właśnie krótkie chłopięce fryzury, to moja norma. Fryzurę "na chłopaka" noszę od 16 roku życia.
Teraz w ciąży zapuszczam włosy, bynajmniej nie z powodu przesądów. Robię to, bo uważam, że tzw. stan błogosławiony jest kwintesencją kobiecości, a jednym z synonimów kobiecości są też długie włosy.Tym bardziej, że włosy w ciąży mam bardzo mocne, lśniące i piękne, dzięki hormonom, jakie we mnie buzują.
fotki z kwietnia i maja br - 4/5 miesiąc ciąży
Włosy mają mój naturalny kolor, bo od zeszłego roku, gdy ścięłam odrosty nie używam farb. Postanowiłam dać włosom odpocząć od chemii i okazało się, że są one w całkiem dobrym stanie. Jesienią i zimą ciemnieją, a latem - od słońca - mają nieco jaśniejszy odcień.
Gdy włosy mi urosną do ramiom lub może jeszcze dłużej (o ile wytrzymam w postanowieniu nie ścinania ich), chcę sobie robić warkocze, takie jak na poniższym filmiku:
Tę książkę pochłonęłam od deski do deski w dwie godziny i pod wpływem lektury popełniam ten wpis. Chcę Wam z całego serca polecić "Opowieści o karmieniu piersią. Przełamując bariery" Książka powstała w kontekście projektu "Karm, Mamo!", którego pomysłodawczynią była Marianna Szymarek.
Można w niej przeczytać dwanaście cudownych opowieści "mlecznych". Karmiące mamy opowiadają o przebiegu ciąży, porodach swoich dzieci i skrajnie różnych doświadczeniach w przypadku kolejnych pociech. Znajdziemy tu historię mamy bliźniąt, mamy dziecka z wadą genetyczną, mamy wcześniaka czy mam karmiących po cesarskim cięciu. Każda z nich mimo początkowych trudności dała radę wejść i wytrwać na drodze mlecznej. Każda z nich docenia ogromne zalety karmienia naturalnego: zdrowotne (dla dziecka i mamy ), ekonomiczne, emocjonalne.
Teresa, bohaterka ostatniej z rozmów tak pięknie mówi o karmieniu piersią: "Karminie piersią to dla mnie najprostszy, najbardziej szczery i naturalny akt miłości i troski o swoje dziecko. Przyjemność i satysfakcja, które daje matce i dziecku, jest najlepszym dowodem na to, jak bardzo na miejscu jesteśmy, podając pierś wprost do szukających jej ust dziecka. Ta chwila wymyka się wszelkim intelektualnym wywodem - jest w niej cała historia macierzyństwa, od zarania dziejów, jest w niej historia ewolucji, jest w niej instynkt, jest jedność z każdą samicą z gromady ssaków, zaspakajającą potrzeby swego potomstwa. To jest coś większe od od nas samych - to tajemnica życia. Łączymy się z kontinuum całego istnienia, jesteśmy częścią wszechświata, a wszechświat jest w nas."
Polecam tę książkę mamom karmiącym oraz przyszłym mamom. Myślę, że tę pozycję powinni przeczytać również lekarze ginekolodzy, pediatrzy oraz położne. Książka mając na celu promocje karmienia naturalnego jest bezpłatna.
Latem na stronie Wydawnictwa Mamania udało mi się zaopatrzyć w trzy egzemplarze, Jeden zostawiam sobie, drugi na prezent. a trzeci chcę rozdać Wam w konkursie. Wypatrujcie informacji na fejsie.
To już dwa tygodnie, od kiedy mój synek zaczął chodzić do przedszkola. Pisałam tu, że pod koniec lata miałam liczne obawy związane z tą jakże istotną zmianą w życiu dziecka i całej rodziny.
Na dziś oceniam przedszkole pozytywnie. Choć bywało różnie.
Jako matka czuję się specjalistką do spraw zaopatrzenia, czy może tak najzwyczajniej w świecie: tragarz.
Uwielbiam sporządzać listy zakupów i lubię, odhaczać już kupione pozycje w sklepie. Mimo moich usilnych starań zawsze czegoś w domu brakuje, lub coś zaraz się skończy. No ale staram się jak mogę...
Wiem, że jest to blog o czytaniu, może powinnam być światła, mądra, bo oczytana, ale dziś jest taki dzień, kiedy czuję się totalnie odmóżdżona.
Nie wiem, czy to zmiana czasu na letni, czy może fakt, że od soboty
spałam w sumie jakieś 8 godzin, ale w ten poniedziałkowy poranek zadaję
sobie pytanie: Where is my mind?