Uporczywe choróbsko dopadło mego synka w październiku i przez dwa tygodnie nie chodził
do przedszkola. Obawiałam się, jak mały będzie się tam czuł po tak długiej przerwie. Pierwsze dwa dni nie obyły się bez płaczu w szatni. Na szczęście już w sali, wśród dzieci, pań i zabawek dziecko poczuło się lepiej. Wczoraj już sam pomachał mi "pa-pa" i pożegnał mnie z uśmiechem na ustach.
do przedszkola. Obawiałam się, jak mały będzie się tam czuł po tak długiej przerwie. Pierwsze dwa dni nie obyły się bez płaczu w szatni. Na szczęście już w sali, wśród dzieci, pań i zabawek dziecko poczuło się lepiej. Wczoraj już sam pomachał mi "pa-pa" i pożegnał mnie z uśmiechem na ustach.
